Powered By Blogger

sobota, 13 października 2012

Hejo!

Liam i Louis zrobili sobie tatuaże!!!!!!!!!!!!! Potwierdzone przez Lou, na jego tt.
Został jeszcze tylko Niall.
Love,
Mara.

Info

Cześć wszystkim!  Kolejna część będzie jakoś koło 17 lub 18. Wcześniej nie mogę, a o 18.55 zaczynają się lekcje. A właśnie, przyjęli mnie do szkoły!!! https://www.facebook.com/pages/Directioners-School-Poland/281492021965815
Szkoła dla polskich Directioners im. Simon'a Cowella. Jaram się :D
Na moim ulubionym blogu o 1D znalazłam dziś remix WMYB. Macie linka, i wbijajcie.
http://blogoonedirectionbloganki.blogspot.com/2012/10/to-jak-suchanie.html
Love,
Mara.

środa, 10 października 2012

Cześć Kotki!!

Witam Was bardzo serdecznie, oraz baaaaaardzo dziękuję za te 325 wyświetleń. Naprawdę dużo to dla mnie znaczy. Jeszcze jedno, 6 część będzie do niedzieli. Jutro, piątek, sobota, albo w niedzielę. Wiem, że, miała być dzisiaj, ale mi się nie chce. Tak, ja też Was Kocham!!!!! Zawsze się uśmiechaj, bo tylko tym zrobisz na przekór ludziom, którzy źle ci życzą. Takie zdanie z fiołka w grudniu.
Love,
Mara.

niedziela, 7 października 2012

Część 5

-Co mi strzeliło do głowy?-powiedział łamiącym się  głosem Lou.-Jestem przecież dorosły, a zachowałem się jak dziesięciolatek. Jak mogłem być tak nieodpowiedzialny? Powiedz mi, jak?-zapytał patrząc na swoje drżące dłonie.
-Louis.-Nie zareagował.-Louis, spójrz na mnie.
Spojrzał na mnie zaszklonymi od łez, niebiesko-zielonymi, smutnymi oczami.
Objęłam dłońmi jego zimne ręce.
Popatrzyłam mu głęboko w oczy.
-Harry to twój najlepszy przyjaciel. Nie zrobiłeś tego specjalnie, więc na pewno ci wybaczy. Nie martw się. Będzie dobrze.-powiedziałam.
Przytuliłam go mocno. Odwzajemnił uścisk.
Uśmiechnął się. Odpowiedziałam uśmiechem.
Po krótkiej chwili nadeszła lekarka i Harry. Szedł o własnych siłach.
Poderwaliśmy się z krzeseł.
Harry uśmiechnął się lekko na nasz widok. Miał szwy na czole.
-Co z nim?-zapytał Louis.
-Zaskakująco dobrze. Rezonans nie wykazał żadnych niepokojących zmian w mózgu.-Szwy są rozpuszczalne, więc nie będzie trzeba ich zdejmować, ale proszę przyjść za tydzień do kontroli. Pacjent musi odpoczywać przez jakiś czas, żadnej siłowni, a patrząc na pana pracę zero wywiadów i gal przez tydzień.  Pan Styles, dostał też leki, które powinny  działać za jakieś 10 minut. zwróciła się teraz do mnie.-Prosze podawać mu te tabletki raz dziennie.
-Dziękujemy bardzo.-powiedziałam
-Nie ma za co-uśmiechnęła się i odeszła.
Harry stał oparty o ścianę.
Louis podszedł do niego.
-Harry, ja...-zaczął niepewnie- Przepraszam. Zachowałem się jak dzieciak. Ta figurka...miała trafić w ścianę, cóż, chyba trochę chybiłem. Naprawdę przepraszam.-zakończył.
-Przeprosiny przyjęte.-uśmiechnął się Loczek.
Uściskali się na zgodę. Loui puścił Hazzę.
-Dobra, idziemy. Chłopaki będą się martwić.-wzięłam Harrego pod rękę i wyszliśmy ze szpitala.
############################
Wiem, że krótki, ale mi się nie chciało. :p
Dooooooo.......środy? Nie wiem. Zobaczymy.
Love,
Mara.

 

sobota, 6 października 2012

Część 4


-Niall! Przynieś szybko lód! Reszta wynocha!-zakomenderowałam.
Niall wystrzelił jak z procy, reszta chłopaków wywlokła się za nim.
Louis spojrzał na mnie przelotnie. Zobaczyłam jak bardzo się martwi.
Miedziana pamiątka była dość ciężka, a chłopak nie był słaby.
Zobaczyłam, że Harry zamyka oczy.
-Harry! Nie zasypiaj. Mów do mnie. Nie zamykaj oczu. Proszę.-jedną ręką trzymałam chusteczkę pod raną,
a drugą gładziłam go po policzku.
-Harry! Harry, spójrz na mnie.-podniósł oczy- Potrzymaj chusteczkę. Tak tu.-mówiłam łagodnie. Podniosłam, i naprowadziłam jego rękę na chusteczkę.-Dobrze. Tu. Trzymaj.  Skup się na moim głosie...-podeszłam do drzwi, otworzyłam je, i krzyknęłam-Niall! Potrzebne będą jeszcze plastry i woda utleniona!
-A gdzie są?!-odkrzyknął zdenerwowany.
-Szafka obok lustra w łazience! Ta po lewej!
-Dobra mam! Już lecę!-wrzasnął
Wróciłam do Harrego. Miał lekko przymknięte oczy, ale dzielnie wykonywał zadanie jakie mu wyznaczyłam.
-Harry? Harry, słyszysz mnie?-odłożyłam delikatnie jego dłoń i wymieniłam chusteczkę. Jęknął cicho w odpowiedzi. W tym momencie do pokoju wparował wyraźnie zdenerwowany, i cały czerwony Niall.
Za  nim wszedł Zayn.
-Niall, podejdź-wzięłam nową chusteczkę-Daj, wodę utlenioną.-chłopak od razu włożył mi w wyciągniętą rękę plastikową buteleczkę.Odkręciłam ją.-Harry. Harry, skup się na moim głosie.-polałam ranę wodą.
chłopak syknął cicho.-Już. Już kończę. Niall, masz może gazik?
-Mam-powiedział i wyjął z kieszeni bluzy gazik jałowy-Proszę.
-Dzięki-odpakowałam szybko gazę, i przyłożyłam do czoła Harrego.-Plaster...-podał mi plaster. Przykleiłam nim gazik.-Już dobrze Harry. -szepnęłam.-Zayn, zejdź proszę na dół i powiedz Louisowi, że jedziemy na szycie do szpitala. A, i zadzwoń jeszcze do Caren, o powiedz jej, że Harrego nie będzie.
-Wszyscy albo wcale.-powiedział do siebie i wybiegł z pokoju.
Założyłam Harremu moją różową opaskę na włosy. Usłyszałam jak Zayn coś krzyczy.
-Harry, słońce dasz radę wstać?-kiwnął głową.-Dobrze. Niall, pomożesz mi go podnieść? -Blondyn wziął Harrego z drugiej strony, i udało nam się go  postawić.
-Chodź. Idziemy. Powolutku.-szepnęłam  do niego. Szedł wolno, ale sam nie dał rady, więc podpierał się na mojej ręce, a Niall asekurował go z drugiej strony.
Udało nam się wyjść z pokoju.
Przy drzwiach wyjściowych, narzuciłam na siebie bluzę Liama, a Harrego okryłam kurtką któregoś z  chłopaków.
-Lou czeka w samochodzie.-poinformował mnie Zayn.
-Super. Dzięki. wszystkim za  pomoc-rzuciłam wychodząc.
-Cat!-zawołał za mną Liam
-Co?
-Buty. Zapomniałaś o butach-powiedział.
Spojrzałam na dół. Rzeczywiście.
-Faktycznie. Dzięki.-uśmiechnęłam się do Liama. Odpowiedział uśmiechem.
Zrzuciłam kapcie, i włożyłam balerinki, a  rozchodzone, ulubione, jasnoczerwone trampki Harrego wzięłam w rękę.
Drugą podałam mu żeby mógł się oprzeć.
Był październik. Narzuciłam Harremu kaptur na głowę.
Niall otworzył drzwi, a Loui właśnie odpalał silnik.
-Dzięks-szepnęłam
-Spoko.-odpowiedział.
Wyszliśmy z domu, i wsiedliśmy do samochodu.
Zapięłam pasy Harrego, potem swoje.
Chłopak ruszył.
-Co z nim?-zapytał zdenerwowany.
-Jest przytomny, i reaguje.-odrzekłam
Przez resztę drogi Loui nie odezwał się słowem. Widziałam jak trzęsą mu się ręce.
Gdy dojeżdżaliśmy wciągnęłam Harremu buty.
-Harry, Słońce wysiadamy.-powiedziałam odpinając jego pas.
Wyszłam z samochodu, podeszłam do jego drzwi, i pomogłam mu wysiąść. Zatrzasnęłam drzwi, a Louis zamknął auto.
Wyprzedził nas i otworzył szklane drzwi.
Opowiedziałam recepcjonistce co się stało. Po chwili Harry poszedł z jakąś lekarką do sali, a ja usiadłam z Louisem w poczekalni.
###################
Podoba się? Jutro pewnie będzie 5.
Love,
Mara.