Dzisiaj już nie dodam, ale jutro 12 część pojawi się na pewno. Co do imaginu, to jest prawie skończony.
Właściwie to już wszystko.
Love,
Mara.
piątek, 30 listopada 2012
środa, 28 listopada 2012
Hej!
Wiem, że nie piszę! Ale nie mam zupełnie czasu. Ciągle sprawdziany, klasówki, sprawdziany, klasówki... -,-
Dawno nie było żadnego mojego imagina. Ale to dlatego, że żadnego nie napisałam! Wena niby jest, ale czasu brak. Ledwo wrócę do domu, to obiad, lekcje pouczyć też się trzeba na jutro bo pewnie znowu sprawdzian, a tu się robi 21, to trzeba się spakować, poudawać, że chce mi się gadać z mamą a tu nagle puff! i 22. no to zęby myjemy i spać. W weekend będzie na pewno kolejna (chyba 12) część opowiadania i jak dobrze pójdzie to skończę i dodam imagin. Kocham was! Dzięki za 1.519 wejść. Półtora tysiąca. Jak zakładała tego bloga to nie liczyłam na tyle. Dzięki wielkie. Looknijcie- http://nawiedzeni.blogspot.com/
Po niewypale z istotami, wzięłyśmy się z Eve za pisanie horroru. To chyba bardziej wam się spodoba. Wygląd pozostawia jeszcze trochę do zyczenia, ale w najbliższym czasie wszystko ustawimy i będzie git.
Love,
Mara.
Dawno nie było żadnego mojego imagina. Ale to dlatego, że żadnego nie napisałam! Wena niby jest, ale czasu brak. Ledwo wrócę do domu, to obiad, lekcje pouczyć też się trzeba na jutro bo pewnie znowu sprawdzian, a tu się robi 21, to trzeba się spakować, poudawać, że chce mi się gadać z mamą a tu nagle puff! i 22. no to zęby myjemy i spać. W weekend będzie na pewno kolejna (chyba 12) część opowiadania i jak dobrze pójdzie to skończę i dodam imagin. Kocham was! Dzięki za 1.519 wejść. Półtora tysiąca. Jak zakładała tego bloga to nie liczyłam na tyle. Dzięki wielkie. Looknijcie- http://nawiedzeni.blogspot.com/
Po niewypale z istotami, wzięłyśmy się z Eve za pisanie horroru. To chyba bardziej wam się spodoba. Wygląd pozostawia jeszcze trochę do zyczenia, ale w najbliższym czasie wszystko ustawimy i będzie git.
Love,
Mara.
poniedziałek, 26 listopada 2012
Hej!!
Ja tylko na momencik. Jak zapewne wiecie Harry i Niall ( a reszta to nie wiem) odpisują Directioners na asku. Powiem, że umarłam. Bo ja ma tak, że jak oglądam jakąś galę, czy coś to się zapowietrzam :D Tak było i tym razem. Paczajcie:

What makes you happy baby? Marika Carsons
See directioner happy :D xx
Przyznam, że to urocze. :3 Uszczęśliwia go patrzenie na szczęście Directioners. W końcu to jeden z powodów, dla których tak bardzo ich kochamy. Biorą pod uwagę nasze zdanie i przejmują sie naszymi odczuciami. Przecież na asku pełno jest czegoś takiego, że jakaś Directioner pisze "I'm sad. ;(" a Niall lub Harry " Why? Love youu xx" czy coś takiego. Przecież najzwyczajniej w świecie mogliby to zlać. A jednak się przejmują. Dobranocka, bo już 22.30.
Love,
Mara.
sobota, 24 listopada 2012
Hej.
Cześć. Wiem, że dawałam link do tego imaginu, ale jest tak niesamowicie piękny, że chciałabym abyście mogli go tu przeczytać.
http://www.youtube.com/watch?v=7NJqUN9TClM- link do piosenki, którą obowiązkowo musicie włączyć. Ten imagin napisała Klaudia z blogoonedirectionbloganki.blogspot.com
Kocham ten blog, a imaginy Klaudii są piękne. Mam nadzięję, że nie będzie na mnie zła, i powtarzam jeszcze raz TO KLAUDIA JEST AUTORKĄ IMAGINU NIE JA. A co do piosenki, to zobaczcie tłumaczenie, bo jest świetna
http://www.youtube.com/watch?v=7NJqUN9TClM- link do piosenki, którą obowiązkowo musicie włączyć. Ten imagin napisała Klaudia z blogoonedirectionbloganki.blogspot.com
Kocham ten blog, a imaginy Klaudii są piękne. Mam nadzięję, że nie będzie na mnie zła, i powtarzam jeszcze raz TO KLAUDIA JEST AUTORKĄ IMAGINU NIE JA. A co do piosenki, to zobaczcie tłumaczenie, bo jest świetna
Szedłem niepewnie przed siebie. Za mną tłum ludzi. Wszyscy przyszli tu dla niej, a
ona, ona leżała przede mną w jasnej trumnie noszona przez kilku silnych
mężczyzn. Wszyscy razem szliśmy przed siebie. W końcu zatrzymaliśmy się, a
ksiądz zaczął głosić kolejne przemowy o niebie i śmierci. Ja nie słuchałem.
Wpatrywałem się tylko na nią. Leżała tam taka bezbronna. Nienaturalnie blada
twarz, zamknięte powieki, pod którym kryły się jej piękne błyszczące oczy,
których juz miałem nigdy nie zobaczyć. Na ramionach rozkładały się jej jasne
loki. Usta jakby się uśmiechały, chociaż był to tylko chory wytwór mojej
wyobraźni. Patrzyłem tak na nią i nie wierzyłem, że to dzieje się naprawdę.
Przecież jeszcze kilka dni temu wszystko było normalnie. Ale tego wieczoru ona
musiała pojechać do tego sklepu. Musiała i musiał zdarzyć się ten pierdolony
wypadek.
- Hej, Hazz teraz ty. - usłyszałem nagle zza pleców.
Odwróciłem się. Louis pokazał gestem dłoni, że mam iść i coś
powiedzieć. Niepewnie ruszyłem przed siebie i chwyciłem mikrofon od matki
[T.I]. Spojrzałem na ludzi przede mną i zacząłem:
- No cóż. Co mam powiedzieć? [T.I] nie była dla mnie tylko
dziewczyną. Była kimś znacznie więcej. Była moim życiem. Kocham ją niezmiernie
i to się nigdy nie zmieni. Ona, ona żyła
w taki niesamowity sposób. Jakby każdy dzień był tym ostatnim. Brała z życia to
co najpiękniejsze, bawiła się. Na jej twarzy zawsze gościł ciepły uśmiech. -
nawet nie poczułem jak zaczął łamać mi się głos. - W jej oczach zawsze widać
było iskierki. Rano, gdy wstawała jej włosy, one wyglądały jakby przed chwilą
ktoś poraził ją prądem. Powtarzała mi wtedy, że kiedyś je obetnie i będzie
miała święty spokój. Nie zdążyła. Ale święty spokój ma już teraz. Właśnie,
czemu już? Czemu? Była taka młoda, chciałem spędzić z nią resztę życia. Ona
musiała odjeść. I nawet się tym nie przejęła. Gdy leżała w szpitalu i
wiedziała, że za chwilę umrze powiedziała mi:
- Harry tylko pamiętaj, że musisz zrobić pranie, bo kończą
ci się skarpetki.
Nie rozumiałem [T.I]. W takiej chwili mówić o praniu? Jednak
wtedy dała mi do zrozumienia, że nie boi się śmierci, że jest to coś
naturalnego. Pokazała mi po raz kolejny swój tatuaż na nadgarstku Birth Is The
Cause Of Death.
- Harry, urodziłam się, więc muszę umrzeć. Wcześniej czy
później. Nie ma się co smucić. Pochowasz mnie i żyje się dalej. O! Tylko,
obiecaj mi, że pochowacie mnie wśród białych róż, wszyscy będziecie ubrani na
biało i będziecie się cieszyć moim szczęściem. Potem puścicie moje ciało po
rzece śpiewając moją ulubioną piosenkę. Pamiętasz jaką? - uśmiechnęła się.
- One Time. -
powiedziałem krótko.
- Obiecaj mi to. - powtórzyła.
- Obiecuję. - pocałowałem delikatnie jej usta.
I teraz stoję tu tak i myślę sobie, że [T.I] była
niesamowita. I, że nie ma drugiej takiej osoby. Boże, dziękuję Ci za nią. Za
to, że mogłem ją spotkać i pokochać. Szkoda tylko, że mi ją zabierasz.
Wtedy usłyszałem głośne brawa. Ja odszedłem na bok i
pozwoliłem łzom płynąć. Co chwila
ocierałem je próbując wmówić sobie, że to nie podoba się [T.I] Ale nie mogłem.
Gdy uroczystość się skończyła nikt nie wrzucał ziemi go grobu. Ruszyliśmy w
kierunku rzeki, gdzie otwarta trumna z ciałem mojej ukochanej została włożona
do łódki. Tam wszyscy wrzucili do rzeki białe róże i zaczęliśmy śpiewać
piosenkę Justin'a Bieber'a - One Time. Spoglądałem ze smutkiem jak [T.I]
odpływa, już na zawsze. I wtedy poczułem coś w moim sercu. Ból, okropny. Nie
chciałem jej tracić. Wybuchłem spazmatycznym, niepohamowanym płaczem. Jak małe
dziecko. Zacząłem omijać wszystkich dobiegając do samego brzegu. Wiłem się,
próbowałem wyswobodzić z rąk przyjaciół. Potem rozhisteryzowany wskoczyłem do
rzeki i popłynąłem do łódki. Ludzie zaczęli robić "ochy" i
"achy" okazując swoje oburzenie. Ja popatrzyłem po raz kolejny na
twarzyczkę [T.I] Zacząłem całować czule jej chłodne usta, głaskałem jej bladą
skórę. Przytuliłem ją do siebie. Jej bezwładne ciało układało się na mojej
piersi.
- [T.I] nie umieraj!!!! - krzyczałem.
Wyglądałem jak jakiś psychiczny próbujący dokonać cudu.
Przecież wiadomo było, że ona sie nie obudzi. Ale ja po prostu chciałem tam z
nią zostać. Już na zawsze odpłynąć razem. Gdy Liam i Zayn podpłynęli do mnie i
próbowali mnie zabrać o mało co ich nie utopiłem.
- Zostawcie mnie do jasnej cholery!!! - darłem się. - Chcę
zostać z [T.I]!!!
Cały czas kurczowo trzymałem ciało swojej miłości w uścisku.
- Harry, zrozum. Ona NIE ŻYJE. - Zayn zaakcentował wyraźnie
ostatnie dwa słowa.
- Nie mów tak idioto! - odepchnąłem go od siebie.
Chłopak pomimo słabych umiejętności pływackich nie zachwiał
się. Patrzyłem na obu z wrogością całując dłonie [T.I]. Po pewnym czasie
chłopcy wreszcie opanowali sytuację. Ciągnąc mnie na siłę zostawili [T.I] na
łódce.
- Kocham Cię i nigdy nie przestanę. - krzyczałem jeszcze
przez chwilę.
Będąc już w domu schowałem głowę w kolanach i wspominając
nasze wspólne chwile zasnąłem w objęciach mojego Anioła Stróża.
Ten Imagin jest piękny i trzeba pamiętać, żeby żyć tak by po
twojej śmierci ktoś powiedział: „ (...)żyła w taki niesamowity sposób. Jakby
każdy dzień był tym ostatnim. Brała z życia to co najpiękniejsze, bawiła się.
Na jej twarzy zawsze gościł ciepły uśmiech. W jej oczach zawsze widać było
iskierki(...)”
Wtedy trudne życie będzie o wiele łatwiejsze. Przyrzekam.
Love,
Mara.
Część 11
Jak się pomyliłam to sorry, ale to jest część na pewno następna. ^^
-Pójdziemy na spacer?-zapytał nagle.
-Teraz?-zdziwiłam się-No niby jak?
-Nie teraz. Za jakiś tydzień, czy coś.
-Bardzo chętnie-uśmiechnęłam się i przysunęłam do Harrego. On objął mnie w talii, a ja wyciągnęłam ręce spod koca i zaczęłam bawić się jego włosami.
Chłopak rozpuścił moje niedbale związane czerwone włosy, a ja okręcałam sobie jego loki wokół palców.
Nagle zaczął mnie łaskotać.
-Harry!-darłam się w przerwach między śmiechem- Harry głupku przestań! Harry idioto! Przestań mnie łaskotać!-ostatnie zdanie wykrzyczałam z całych sił.
W tym momencie dłonie chłopaka powędrowały ku mojej szyi. Przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował.
Ugryzłam go lekko w dolną wargę.
Chyba zaskoczony moją nagłą śmiałością odsunął się, i spojrzał na mnie, a jego zielone oczy wyrażały zdziwienie.
Zaśmiałam się i cmoknęłam go w nos. Uśmiechnął się, a ja odwróciłam się tyłem i wpasowałam w jego ciało.
Jego ciepło dawało niesamowite poczucie bezpieczeństwa.
Harry wyciągnął ręce i tuż przed moją klatką piersiową objął moje zimne dłonie.
-Zimno ci?-zapytał z troską.
-Nie. Często mam zimne ręce.-oznajmiłam.
-W takim razie zaraz to zmienimy. Obróć się.-powiedział.
Zrobiłam o co prosił, choć niechętnie. Leżałam teraz twarzą do niego, a on ujął moje lodowate dłonie i zaczął je rozgrzewać. Chuchał na nie, i tarł swoimi rękoma póki nie zrobiły się ciepłe, patrząc mi w oczy cały czas.
I chociaż były już ugrzane, Harry ich nie puścił.
-Kocham cię.-szepnął.
-Ja ciebie też-odszepnęłam.-Mam jeszcze jedną dobrą wiadomość.
Uniósł pytająco brew.
-Mam dzisiaj wolne. Pranie, sprzątanie, zmywanie wszystko zrobione. Do końca dnia bez wyrzutów sumienia mogę tu z tobą leżeć.-uśmiechnęłam się.
-Cieszę się-odpowiedział uśmiechem.
Przysunął się i jedną rękę położył na mojej talii, a drugą gładził mnie po włosach. Położyłam głowę na jego ramieniu i zaczęłam bawić się srebrnym wisiorkiem na jego szyi.
Harry ciężko westchnął.
-Hm?
-Nic, nic. Leki przestają działać, ale to nic.- uśmiechnął się słabo.
-Tak. Harry Styles-Macho Forever.-zaczęliśmy się śmiać.
Po chwili uspokoiliśmy się.
Harry bezwiednie zapewne zaczął nucić One Thing, a ja znając każdą piosenkę na pamięć wyśpiewałam cały tekst.
Dopiero po kilku sekundach po zakończeniu piosenki dotarło do nas co właśnie zrobiliśmy i znowu wybuchliśmy śmiechem.
-Masz bardzo ładną barwę głosu. Myślałaś kiedyś o śpiewaniu?-zapytał.
-Serio? Tak Harry, piosenkarzu, śmiej się z fałszującej dziewczyny, hahaha.-powiedziałam sarkastycznie.
-Nie ja mówię poważnie. Co prawda, to prawda lekcje śpiewu byłyby przydatne , ale jak na "pierwszą lepszą", że tak powiem, to jest całkiem całkiem. Serio. Trochę bym cię poduczył i mogłabyś cos z nami nagrać.-uśmiechnął się.
-Ja? Nie. Nie z wami. Poza tym, jeśli profesjonalista mówi że jest dobrze, to ktoś z jakiejś wytwórni by tak pomyślał i by mnie wypromował, i zaczęliby się paparazzi i to całe bagno ze sławą. Żyję z One Direction, widziałam z bliska już wszystkie blaski i cienie bycia rozpoznawanym na ulicy. Nie dzięki.-powiedziałam.
-Jak nie to nie, ale zastanów się jeszcze.-rzekł z chytrym uśmieszkiem.
W końcu zebrałam się na odwagę.
Już czas.
-Harry?-zaczęłam niepewnie.
-Co słoneczko?-popędził mnie bo nic nie mówiłam.
-No bo...-nie mogłam się zebrać.
-Co? Możesz mi powiedzieć wszystko, przecież wiesz.
-No tak. Bo wiesz, ja...nie powiedziałam ci wszystkiego.
-O czym? Coś się stało? Ktoś coś ci zrobił? Tylko jedno słowo, a zabiję...-wszystkie jego mięśnie napięły się w gotowości.
-Nie. Nie. Bo jak rodzice zginęli...ja miałam brata.
-Miałaś brata?-zapytał zdziwiony.
########################################
Jestem zadowolona z tego rozdziału. Wiecie, że w TELEEKSPRESIE puszczali dziś Little Things? Jak oglądałam na YT zaczęłam się drzeć jak powalona, aż mama weszła do mojego pokoju i zapytała czy ze mną na pewno wszystko ok. XD.
Kto słucha country? Ja bardzo lubię Taylor Swift-http://www.youtube.com/watch?v=_r8_KOUZgUA
oraz The Band Perry-http://www.youtube.com/watch?v=7NJqUN9TClM
wchodzicie na tego bloga-
http://blogoonedirectionbloganki.blogspot.com/ ? Ja codziennie.
Jak nie, to macie link-http://blogoonedirectionbloganki.blogspot.com/2012/11/imagin_24.html
i zobaczcie ten imagin z piosenką właśnie The Band Perry. Przyznam, że imagin i piosenka zaje, a dziewczyna, Klaudia ma ogromny talent. Polecam również tego bloga-http://ximaginyonedirectionx.blogspot.com/
Ta dziewczyna też perfekcyjnie pisze. Polecam blogi dlatego, że chcę, nie reklamuje nikogo na ich prośbę. Dziele się z wami moimi blogowymi perełkami. Mam nadzieję, że rozdział się podobał, a może jutro dodam 12 część. Cieszymy się!
Love,
Mara.
-Pójdziemy na spacer?-zapytał nagle.
-Teraz?-zdziwiłam się-No niby jak?
-Nie teraz. Za jakiś tydzień, czy coś.
-Bardzo chętnie-uśmiechnęłam się i przysunęłam do Harrego. On objął mnie w talii, a ja wyciągnęłam ręce spod koca i zaczęłam bawić się jego włosami.
Chłopak rozpuścił moje niedbale związane czerwone włosy, a ja okręcałam sobie jego loki wokół palców.
Nagle zaczął mnie łaskotać.
-Harry!-darłam się w przerwach między śmiechem- Harry głupku przestań! Harry idioto! Przestań mnie łaskotać!-ostatnie zdanie wykrzyczałam z całych sił.
W tym momencie dłonie chłopaka powędrowały ku mojej szyi. Przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował.
Ugryzłam go lekko w dolną wargę.
Chyba zaskoczony moją nagłą śmiałością odsunął się, i spojrzał na mnie, a jego zielone oczy wyrażały zdziwienie.
Zaśmiałam się i cmoknęłam go w nos. Uśmiechnął się, a ja odwróciłam się tyłem i wpasowałam w jego ciało.
Jego ciepło dawało niesamowite poczucie bezpieczeństwa.
Harry wyciągnął ręce i tuż przed moją klatką piersiową objął moje zimne dłonie.
-Zimno ci?-zapytał z troską.
-Nie. Często mam zimne ręce.-oznajmiłam.
-W takim razie zaraz to zmienimy. Obróć się.-powiedział.
Zrobiłam o co prosił, choć niechętnie. Leżałam teraz twarzą do niego, a on ujął moje lodowate dłonie i zaczął je rozgrzewać. Chuchał na nie, i tarł swoimi rękoma póki nie zrobiły się ciepłe, patrząc mi w oczy cały czas.
I chociaż były już ugrzane, Harry ich nie puścił.
-Kocham cię.-szepnął.
-Ja ciebie też-odszepnęłam.-Mam jeszcze jedną dobrą wiadomość.
Uniósł pytająco brew.
-Mam dzisiaj wolne. Pranie, sprzątanie, zmywanie wszystko zrobione. Do końca dnia bez wyrzutów sumienia mogę tu z tobą leżeć.-uśmiechnęłam się.
-Cieszę się-odpowiedział uśmiechem.
Przysunął się i jedną rękę położył na mojej talii, a drugą gładził mnie po włosach. Położyłam głowę na jego ramieniu i zaczęłam bawić się srebrnym wisiorkiem na jego szyi.
Harry ciężko westchnął.
-Hm?
-Nic, nic. Leki przestają działać, ale to nic.- uśmiechnął się słabo.
-Tak. Harry Styles-Macho Forever.-zaczęliśmy się śmiać.
Po chwili uspokoiliśmy się.
Harry bezwiednie zapewne zaczął nucić One Thing, a ja znając każdą piosenkę na pamięć wyśpiewałam cały tekst.
Dopiero po kilku sekundach po zakończeniu piosenki dotarło do nas co właśnie zrobiliśmy i znowu wybuchliśmy śmiechem.
-Masz bardzo ładną barwę głosu. Myślałaś kiedyś o śpiewaniu?-zapytał.
-Serio? Tak Harry, piosenkarzu, śmiej się z fałszującej dziewczyny, hahaha.-powiedziałam sarkastycznie.
-Nie ja mówię poważnie. Co prawda, to prawda lekcje śpiewu byłyby przydatne , ale jak na "pierwszą lepszą", że tak powiem, to jest całkiem całkiem. Serio. Trochę bym cię poduczył i mogłabyś cos z nami nagrać.-uśmiechnął się.
-Ja? Nie. Nie z wami. Poza tym, jeśli profesjonalista mówi że jest dobrze, to ktoś z jakiejś wytwórni by tak pomyślał i by mnie wypromował, i zaczęliby się paparazzi i to całe bagno ze sławą. Żyję z One Direction, widziałam z bliska już wszystkie blaski i cienie bycia rozpoznawanym na ulicy. Nie dzięki.-powiedziałam.
-Jak nie to nie, ale zastanów się jeszcze.-rzekł z chytrym uśmieszkiem.
W końcu zebrałam się na odwagę.
Już czas.
-Harry?-zaczęłam niepewnie.
-Co słoneczko?-popędził mnie bo nic nie mówiłam.
-No bo...-nie mogłam się zebrać.
-Co? Możesz mi powiedzieć wszystko, przecież wiesz.
-No tak. Bo wiesz, ja...nie powiedziałam ci wszystkiego.
-O czym? Coś się stało? Ktoś coś ci zrobił? Tylko jedno słowo, a zabiję...-wszystkie jego mięśnie napięły się w gotowości.
-Nie. Nie. Bo jak rodzice zginęli...ja miałam brata.
-Miałaś brata?-zapytał zdziwiony.
########################################
Jestem zadowolona z tego rozdziału. Wiecie, że w TELEEKSPRESIE puszczali dziś Little Things? Jak oglądałam na YT zaczęłam się drzeć jak powalona, aż mama weszła do mojego pokoju i zapytała czy ze mną na pewno wszystko ok. XD.
Kto słucha country? Ja bardzo lubię Taylor Swift-http://www.youtube.com/watch?v=_r8_KOUZgUA
oraz The Band Perry-http://www.youtube.com/watch?v=7NJqUN9TClM
wchodzicie na tego bloga-
http://blogoonedirectionbloganki.blogspot.com/ ? Ja codziennie.
Jak nie, to macie link-http://blogoonedirectionbloganki.blogspot.com/2012/11/imagin_24.html
i zobaczcie ten imagin z piosenką właśnie The Band Perry. Przyznam, że imagin i piosenka zaje, a dziewczyna, Klaudia ma ogromny talent. Polecam również tego bloga-http://ximaginyonedirectionx.blogspot.com/
Ta dziewczyna też perfekcyjnie pisze. Polecam blogi dlatego, że chcę, nie reklamuje nikogo na ich prośbę. Dziele się z wami moimi blogowymi perełkami. Mam nadzieję, że rozdział się podobał, a może jutro dodam 12 część. Cieszymy się!
Love,
Mara.
piątek, 23 listopada 2012
Sprawa.
Drogie Fanki One Direction!
Trwa akcja, że Directioners z okazji zbliżających się świąt, wysyłają do siebie kartki świąteczne! Zapraszajmy się do zanjomych, lajkujmy swoje zdjęcia, piszmy na czacie. Gdy dodacie sie do zanjomych, wymieńcie się adresami i wyślijcie kartki! Jesteśmy Directioners i jesteśmy siostrami! Damy radę! Udostępniajmy tą wiadomość na wszytskich stronkach na facebooku, blogach itd. Jak to przeczytałaś udostępnij
No. Nie pisałam tylko skopiowałam od Directioners łączmy Się, ale mam nadzieję, że się nie obrażą. ;p
Co wy na to? Ja uważam , że to super pomysł. Imagin pisze się, bo wena mi wróciła czaicie?! No jaram się.
Do jutra ^^
Love,
Mara.
Trwa akcja, że Directioners z okazji zbliżających się świąt, wysyłają do siebie kartki świąteczne! Zapraszajmy się do zanjomych, lajkujmy swoje zdjęcia, piszmy na czacie. Gdy dodacie sie do zanjomych, wymieńcie się adresami i wyślijcie kartki! Jesteśmy Directioners i jesteśmy siostrami! Damy radę! Udostępniajmy tą wiadomość na wszytskich stronkach na facebooku, blogach itd. Jak to przeczytałaś udostępnij
No. Nie pisałam tylko skopiowałam od Directioners łączmy Się, ale mam nadzieję, że się nie obrażą. ;p
Co wy na to? Ja uważam , że to super pomysł. Imagin pisze się, bo wena mi wróciła czaicie?! No jaram się.
Do jutra ^^
Love,
Mara.
;c
Hejka. Wiem, że nie pisałam, ale ma tyle nauki, że jprdl. To po pierwsze.
Po drugie dzięki za tyle wejść ^^
Po trzecie mam aska Harrego i Nialla. Jaram się *.*
Po czwarte zawiodłam się na was. Nie dostałam ani jednego maila od was. Jak nie to nie. Wasz problem. Mi jest tylko smutno. No, ale mówi się trudno.
Po piąte, może jutro się wyrobię i napiszę coś.
Po szóste "Istoty" mają już 116 wejść Ewelina dziękuje.
po siódme papatki!
Love,
Mara.
Po drugie dzięki za tyle wejść ^^
Po trzecie mam aska Harrego i Nialla. Jaram się *.*
Po czwarte zawiodłam się na was. Nie dostałam ani jednego maila od was. Jak nie to nie. Wasz problem. Mi jest tylko smutno. No, ale mówi się trudno.
Po piąte, może jutro się wyrobię i napiszę coś.
Po szóste "Istoty" mają już 116 wejść Ewelina dziękuje.
po siódme papatki!
Love,
Mara.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
